Izraelski rezim, swiadomy swojej bezkarnosci, straszy Liban niewyobrazalnie bolesna odpowiedzia w razie jakiegokolwiek ataku ze strony Hezbollahu.Tuz przed zblizajaca sie pierwsza rocznica smierci Imada Mugniyaha, jednego z najwyzszych przywodcow Hezbollahu, ktory zginal w wybuchu samochodu pulapki 12 lutego zeszlego roku w Damaszku, izraelski minister obrony Ehud Barak ostrzega ze w razie jakichkolwiek dzialan przeciwko Izraelowi ze strony Hezbollahu, jego odpowiedz bedzie natychmiastowa i bolesna.Choc Izrael zaprzecza jakimkolwiek powiazaniom ze sprawa ataku w Damaszku, liderzy Hezbollahu twierdza ze wlasnie Mossad jest za niego odpowiedzialny.
"Chce powiedziec tutaj, na granicy, ze nie radze Hezbollahowi sprawdzac nas bo odpowiedz bedzie straszniejsza niz ktokolwiek moze to sobie wyobrazic" - mowil Barak podczas wizyty na libanskiej granicy.Mozna wyobrazic sobie po ostatnich wydarzeniach w Gazie, gdzie Izrael od miesiecy przygotowywal sie do ataku wykorzystujac jedynie okazje zerwania kruchego zawieszenia broni.Zydowska retoryka jest identyczna jak w przypadku Palestyny gdzie Izrael prowadzil wojne na wyniszczenie przeciw ludnosci cywilnej, twierdzac ze walczy z bojownikami Hamasu i na nich zrzucal odpowiedzialnosc za dokonywane masakry.
"Hezbollah obsadzil gabinety w Bejrucie, ma wielu ministrow, ktorzy decyduja o tym jak dzialac i to oni biora za wszystko odpwiedzialnosc" - mowil Barak.
Zydowski rezim i wspierajace go organizacje i politycy na calym swiecie probowaly wszelkimi sposobami tak wlasnie przedstawiac sytuacje w Palestynie - obarczyc wina broniacych sie przed zbrodnicza agresja Palestynczykow i ukazac jako bohaterow wojennych kryminalistow w izraelskich mundurach.